Poniżej zamieszczamy wypowiedzi różnych osób związanych z naszą
szkołą. Są to w głównej mierze wspomnienia absolwentów tej
placówki. Warto przeczytać o tym co utkwiło w pamięci byłych uczniów
„Dwójki”
Dorota Uldynowicz
Przez osiem lat byłam związana ze Szkołą Podstawową Nr 2 w
Rudniku. Jako absolwentka szkołą tą wspominam bardzo miło i często
powracam wspomnieniami do tamtych dziecinnych lat.
Mile wspominam
życzliwych nauczycieli i wychowawców, którzy mieli dla
nas - uczniów dużo cierpliwości i wyrozumiałości.
Minęło wiele lat,
niektóre wspomnienia zacierają się z tamtego okresu mojego dzieciństwa,
ale doskonale pamiętam swoją klasę, koleżanki i kolegów, z którymi
przebywałam przez kilka godzin dziennie. Pamiętam zabawy, wycieczki, różne
psoty i kłótnie. Doskonale pamiętam wspólną naukę przed klasówką
lub sprawdzianem. Razem się cieszyliśmy powodzeniami,
a smuciliśmy porażkami. Są to miłe, niezatarte wspomnienia.
Joanna Miazga -studentka
Od ukończenia mojej nauki w Szkole Podstawowej Nr 2 w
Rudniku nad Sanem upłynęło już Julka lat, lecz nadal mile powracam myślami
do tego okresu mojego życia. Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, iż był
to najbardziej beztroski okres, jaki dotąd przeżyłam.
Na początku edukacji
mały człowiek przejęty jest rolą ucznia i mocno odczuwa każde wydarzenie
szkolne, od pierwszej oceny do kary stania za drzwiami klasy za śmiech podczas
lekcji. Duży wpływ na moje podejście do szkoły i nauki miały dwie moje panie
wychowawczynie: pani H.Zając, która wprowadziła mnie w tajniki pisania,
czytania, liczenia i wielu innych ciekawych zajęć oraz śp. Pani H.Chełpa,
która poszerzała nie tylko wiedzę, ale z dużym poczuciem delikatności
rozwiązywała uczniowskie problemy szkolne i osobiste. Z czasem dzięki szkole,
która była nie tylko dostawcą wiedzy, zmieniał się mój punkt
widzenia na wiele aspektów żyda. Rozwijałam się nie tylko intelektualnie
ale i kulturalnie, dzięki organizowanym przez szkołę koncertom muzyki klasycznej,
na które przyjeżdżali znani artyści z teatrów i filharmonii
wielu ośrodków żyda artystycznego w naszym kraju, wyjazdom na
spektakle teatralne
i "wyjściom" do kina. Dzięki szkole uczestniczyłam w wielu wycieczkach, w
trakcie których poznałam wiele zakątków naszej ojczyzny.
Szkoła dbała także
o mój rozwój fizyczny. Tylko jedno moje sportowe marzenie nie
spełniło się z tamtego okresu czasu. Otóż zawsze chciałam zagrać w
mojej szkolnej sali sportowej w meczu piłki ręcznej szkolnej drużyny prowadzonej
przez śp. pana Rafała Gietkę - mojego pełnego werwy i radości nauczyciela
wychowania fizycznego i twórcy szkolnego koła sportowego, który
umiał wzbudzić sportowego ducha wśród młodzieży szkolnej.
Nie zapomnę oczywiście
ośmiu powitań szkoły pierwszego września i pożegnań z cenzurką w ręce, o
przygotowanych uroczystościach z okazji Dnia Matki czy świąt narodowych.
Szkoła to nie tylko wiedza ale i koleżanki i koledzy, z którymi przeżyłam
osiem wspaniałych lat. Łączyły nas radości i problemy uczniowskiego żywota,
wspólne zabawy, czy to: .Andrzejki, Mikołajki, Choinki", czy to gra
w piłkę nożną w piasku boiska, czy też zabawa na oponach w tyle szkolnego
podwórka i gra "w gumę" podczas przerw między lekcjami.
Czas edukacji w
szkole podstawowej odleciał jak barwny, trzepoczący skrzydłami motyl, zostawiając
niezapomniane wrażenie beztroski, radości i nieposkromionej
chęci poznania przeszłości i przyszłości.
Kinga Kondysar - absolwentka Liceum Ekonomicznego
Szkołę podstawową wspominam bardzo miło. Najmocniej jednak utkwiły
mi w pamięci apele szkolne, które odbywały się nie gdzie indziej,
a na schodach naszej szkoły. Wszyscy uczniowie gromadzili się
wówczas na korytarzu i wysłuchiwali programów
przygotowanych przez młodych artystów. Szkoda tylko, że nie mogliśmy
gromadzić się na auli lub w sali gimnastycznej, ale cieszyliśmy się z tego,
iż mamy w ogóle te szerokie schody, które doskonale zastępowały
nam obszerną salę. W
Podczas pięknych
lat spędzonych w tej szkole zdarzyło się także mnóstwo zabawnych sytuacji.
Ileż razy biologiczny kościotrup wędrował po
uczeń
klasie, a na " naszej" sali gimnastycznej (MOSiR-u) urwała się noga koziołkowi.
Bardzo często wracam
myślami do godzin lekcyjnych spędzonych w "Dwójce" i choć to niemożliwe,
chciałabym zasiąść znowu w szkolnej ławie SP 2z koleżanką Iwoną Szast.
Anna Mroczka - uczennica LO
Z pobytem w Szkole Podstawowej Nr 2 wiąże się wiele - czasem dobrych,
czasem złych wspomnień. Tym, co szczególnie utkwiło mi w pamięci było
pożegnanie tej szkoły. Moja klasa (VIII a) wraz z klasą równoległą
przez kilka tygodni przygotowywały się do tego dnia. Spotykaliśmy się na
próbach, uczyliśmy się wierszy, piosenek, poloneza. Przygotowujący
nas nauczyciele chwilami tracili już do nas cierpliwość,
ale myślę, że ich praca nie poszła na mamę.
Nadszedł wreszcie
ten dzień - ostatnie wspólne spotkanie całej klasy. Tym razem teksty
mówione na akademii - choć tyle razy ćwiczone - brzmiały jakoś inaczej,
wzruszały. Kilka osób miało łzy w oczach - i myślę, że byty one szczere.
Zrozumieliśmy, że to już pożegnanie, że już nigdy nie będziemy uczniami tej
szkoły. Nasza reakcja świadczyła o tym, ze mimo wszystko kochaliśmy ja, przywiązaliśmy
się do niej i trudno będzie tak po prostu się rozstać. Choć przez 8 lat nauki
bywało i dobrze , i źle - szkoła podstawowa pozostanie na zawsze najmilszym
wspomnieniem.
Jarosław Dziamałek - technikum
Lata spędzone w "Dwójce" uważam za bardzo udane i szczęśliwe.
Często powracam myślą do szkolnych lat i miło wspominam kolegów. Pamiętam
panią polonistkę Dorotę Kondysar, która rozbudzała moje zainteresowania
językowe. Przyjaźniłem się 2 Mariuszem Kanią którego uważam za szałowego,
uczciwego i dobrego kolegę. Przyjaźnię się z nim do tej pory. Pozdrawiam
całą moją klasę VIII b. która cieszyła się tu sympatią oraz wychowawczynię
p. Alinę Szałęgę.
Maria Wilk
Byłam uczennicą Szkoły Podstawowej Nr 2 od IV do VIII klasy w latach
70-tych. Mam wiele wspomnień związanych z tą szkolą jedne są wesołe inne
smutne. Pamiętam np., że zadania domowe odpisywało się na parapecie na korytarzu,
albo w ubikacji, bałam się odpowiadać na środku klasy.
Kolega z mojej klasy
po latach został moim mężem, co oczywiście w czasach szkolnych nie przyszło
mi nawet do głowy, a co przepowiedziała nam p. H.Chełpa, nasza niezapomniana
wychowawczyni.
Miło wspomina
się lata szkoły podstawowej, kiedy jest się już
dorosłym człowiekiem i ma się już własne dzieci, inaczej to wygląda, gdy
się ma ...naście lat.